sobota, 13 lipca 2013

Tupot białych mew.

Nie wiem, kto wymyślił to powiedzenie, ale chciałabym wiedzieć, ile mew miał na myśli?

Trzynaście? Czterdzieści?

Bo w głowie zalęgło mi się stado, rozmnaża się toto jak króliki, co chwila nowa mewa.

I tupie. TUP TUP TUP.

A za nią kolejna. I TUP TUP...

Może za chwilę oszaleję, ale nie jest to możliwe z jednej przyczyny: już dawno oszalałam.

PS Chciałabym poddać pod wątpliwość ów "tupot". To jest przemieSZczanie się od ucha do ucha SZeleSZcząc skrzydłami. To jest SZelest Skrzydeł. SZelest. Bardzo dobre określenie. Szeleści. Szeleścić.
Nieokiełznane, dzikie mewy. I szelest ich piór.
Czy ja wam coś zrobiłam?! Proszę, starczy..... (to jest uwiąd).

Mój łeb.

I ten tupot.

(Nie mogę wstawić [sic!] wideo, nie wiem czemu, daję zatem link: Tupot białych mew - Wiesław Gołas, Igor Miturski )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz